Amerykanie są jednymi z najlepiej przygotowanych narciarzy tego sezonu. Miniony weekend tylko nas w tym potwierdził. U Pań nie tylko Vonn, ale również jej koleżanki z kadry pokazały klasę, a Ted Ligety jak przysłowiowa „wisienka na torcie” dokończył dzieła.

W niedziele odbyły się ostatnie zawody w Beaver Creek. Gospodarze doczekali się swojego reprezentanta na podium. Amerykanin Ted Ligety okazał się bezkonkurencyjny w obu przejazdach i wygrał slalom gigant z serii alpejskiego Pucharu Świata. Drugie miejsce zajął Austriak Marcel Hirscher ze stratą 1,76s(!!), a zaraz za nim uplasował się Włoch Davide Simoncelli.

To drugie zwycięstwo pucharowe Ligety'ego w slalomie gigancie. Był najszybszy również w październiku na inaugurację sezonu w austriackim Soelden. Jest to jego 13. najwyższy stopień podium w jego karierze - wszystkie w slalomie gigancie. Trasa w Kolorado jest jedną jego z ulubionych. W Beaver Creek wygrał trzeci raz z rzędu. Amerykanin w tym sezonie będzie bronił tytuł Mistrza Świata w tej konkurencji.

U Pań ten weekend niewątpliwie należał do Amerykanki Lindsey Vonn, która wygrywając niedzielny super gigant skompletowała hat-trick w Lake Louise. W piątek i w sobotę była najszybsza w zjazdach. W super gigancie wyprzedziła o 0,43 s swoją rodaczkę Julię Mancuso oraz o 0,45 s Austriaczkę Annę Fenninger.

Amerykanka na swej ulubionej trasie w Lake Louise wygrała już po raz 14. Rok temu również trzykrotnie stała na najwyższym stopniu podium. Amerykanka obecnie nie ma sobie równych w konkurencjach szybkościowych, dlatego chciała tydzień wcześniej na tej samej trasie zmierzyć się z mężczyznami. Jej prośbę niestety odrzuciła Federacja.

Liderka klasyfikacji generalnej - Słowenka Tina Maze w niedziele była czwarta. Vonn awansowała na trzecie miejsce.

Odwieziony do szpitala w sobotę Max Franz doznał wstrząsu mózgu, ma złamany nos i kilka rozcięć na twarzy. Podczas super giganta w Beaver Creek śnieg był twardy, przez co z czasem wychodzą nierówności terenu. Austriak po zderzeniu z tyczką mocno koziołkował i bezwładnie zleciał kilkadziesiąt metrów. Został zwieziony na toboganie i przetransportowany do szpitala na obserwację. W niedzielę został wypisany. Na razie jeszcze nie wiadomo kiedy wróci na trasy. Miejmy nadzieję, że jak najszybciej.

Wszystkie wyniki znajdziecie na : http://www.fis-ski.com/ w zakładce „ALPINE SKIING”.