Ta strona korzysta z plików cookies. Kliknij przycisk, by poznać szczegółowe informacje! Polityka prywatności
Ok

Test Skiinfo: z Polski w Alpy w 4,5 godziny!

7. kwietnia 2015 | Tomasz Wojciechowski

Nowinki z regionów Austria, Polska

Lotnisko w Monachium - ©Werner Hennies/Flughafen München GmbH

Do wielu znanych alpejskich miejscówek z lotniska w Monachium można dojechać w niecałe 2 godziny.

Prawa autorskie: Werner Hennies/Flughafen München GmbH

Alpy są piękne, ale mają jedną zasadniczą wadę: położone są trochę za daleko. Postanowiłem sprawdzić, czy korzystając z samolotu, można dostać się w góry na tyle szybko, by już w dniu przyjazdu móc pośmigać na nartach?

Tę zasadę zna każdy, kto choć raz wybrał się autem w Alpy: dzień dojazdu pod względem narciarskim jest w zasadzie stracony – przynajmniej dla kierowcy. Ale nawet pasażerowie po nocy spędzonej w samochodzie czy busie na stoku pojawią się raczej w nie najlepszej kondycji. Mój rekordowy przejazd z Soelden do Poznania zabrał mi kiedyś 9 godzin (ale pewnie musiałem „przeoczyć” jakieś znaki ograniczenia prędkości, czego zdecydowanie Wam nie polecam). Realnie dojazd autem w Alpy z centralnej Polski trwa średnio kilkanaście godzin. Sprawdziliśmy, czy opcja z samolotem to tylko droższa alternatywa, czy może ma jednak swoje zalety.

Podróżowałem z Poznania, bo tu znajduje się obecnie nasza redakcja, do Sankt Leonhard w dolinie Pitztal. Ponieważ poznańska Ławica nie ma bezpośredniego połączenia z Innsbruckiem, jedyną sensowną opcją pozostało lotnisko w Monachium. Stamtąd do doliny dostać się miałem shuttel busem.

Samolot wystartował z dziesięciominutowym opóźnieniem, które jednak udało się nadrobić – w Monachium wylądowaliśmy punktualnie po 1 godzinie i 10 minutach lotu. Obawiałem się nieco, że ogrom monachijskiego lotniska sprawi, że przesiadka do busa zajmie sporo czasu. Całość odbyła się jednak wyjątkowo sprawnie. Kilkanaście minut oczekiwania na bagaż i mogłem opuścić sekcję przylotów – przed rozsuwanymi drzwiami czekał kierowca busa z kartką, na której widniało moje nazwisko. Miałem wrażenie, że  ktoś doniósł szoferowi, że właśnie bierze udział w teście Skiinfo, bo migiem znaleźliśmy się przed lotniskowym terminalem, gdzie czekał rząd zaparkowanych shuttel busów.

W ofercie ekonomicznej podróż z lotniska do ośrodka narciarskiego odbywa się nowoczesnymi, ośmiomiejscowymi minibusami.  - ©Four Seasons Travel

W ofercie ekonomicznej podróż z lotniska do ośrodka narciarskiego odbywa się nowoczesnymi, ośmiomiejscowymi minibusami.

Prawa autorskie: Four Seasons Travel

Aby dostać się z Monachium do któregoś z alpejskich ośrodków, można skorzystać z  oferty  Four Seasons Travel lub SMS Airport Transfer.  Ja podróżowałem transferem organizowanym przez Four Seasons Travel. To oficjalny partner transferowy Tirol Werbung (Tyrolskiej Organizacji Marketingu), który obsługuje serwis transferowy od 30 lat. W ofercie ekonomicznej podróż odbywa się nowoczesnymi, ośmiomiejscowymi minibusami. Większe grupy mogą podróżować autobusem oferującym 45 miejsc. Można skorzystać także z droższej oferty Private Class lub  First Class – wówczas bus zabiera pasażerów wprost do wybranego ośrodka bez oczekiwania na innych podróżnych oraz dodatkowych przystanków po drodze. Ponieważ zależało mi na czasie, skorzystałem z opcji Private Class, dzięki czemu ruszyliśmy w drogę zaraz po zajęciu miejsc. Przy wyjściu z lotniska była możliwość zaopatrzenia się w małym sklepiku w napoje lub coś do zjedzenia – w końcu w Alpy jeszcze kilka godzin drogi. Zrezygnowałem z tej propozycji, żeby nie marnować cennego czasu. Na szczęście kierowca ma na pokładzie butelkę wody dla każdego pasażera.

Jechaliśmy drogą przez Garmisch-Partenkirchen. - ©Skiinfo

Jechaliśmy drogą przez Garmisch-Partenkirchen.

Prawa autorskie: Skiinfo

Jechaliśmy drogą przez Garmisch-Partenkirchen. Po drodze można było zobaczyć słynny obiekt, na którym rozgrywane są coroczne zawody Turnieju Czterech Skoczni oraz równie słynną (przynajmniej wśród widzów alpejskiego Pucharu Świata) trasę Kandahar, na której rywalizują najlepsi zjazdowcy. Kierowca jechał szybko, ale zgodnie z przepisami. Zanim zdążyłem się obejrzeć, już pokonaliśmy przełęcz… ha, wcale nie Fernpass. Do Austrii dostaliśmy się drogą wiodącą przez znaną miejscówkę Seefeld. Stąd już tylko żabi skok do doliny Pitztal. Do hotelu dojechaliśmy po 2 godzinach i 50 minutach jazdy.

Podsumowując: cała podróż od startu samolotu do drzwi hotelu trwała zaledwie 4,5 godziny. Mniej więcej tyle samo czasu potrzeba, by bez piratowania dostać się z Poznania do Czarnej Góry czy Zieleńca. Trzeba jednak zaznaczyć, że droga powrotna trwa nieco dłużej. Po pierwsze na lotnisku z oczywistych względów trzeba być wcześniej, aby nadać bagaż, przejść przez kontrolę bezpieczeństwa i zdążyć do bramki. Ponadto kierowca planuje odjazd z hotelu odpowiednio wcześniej na wypadek, gdyby po drodze pojawiły się jakieś nie przewidziane okoliczności (korek, wypadek itp.).  W moim przypadku podróż powrotna trwała 2,5 godziny dłużej niż dojazd. Ale wyjazd z hotelu zaplanowany był na godzinę 16:00, dlatego bez przeszkód tego dnia mogłem szusować co najmniej do lunchu.

Teraz inne istotne pytanie: ile ta przyjemność kosztuje? Nie jest to oczywiście najtańsze rozwiązanie. Lot z Poznania do Monachium kosztuje od około 330 zł w jedną stronę. Nieco droższy jest shuttel bus – podróż w obie strony w wersji ekonomicznej to wydatek rzędu 206 euro (minus 10 proc. rabatu dla pasażerów Lufthansy). Czy to się opłaca? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie już sam – najlepiej w porozumieniu ze swoim portfelem.

Reklama

Dokąd na narty - przewodnik po najlepszych ośrodkach narciarskich

Zamów newsletter

Skiinfo w Twoim telefonie
Dowiedz się więcej

Reklama

Galeria zdjęć

Wasze raporty ze stoku

San Pellegrino - Falcade +

foto 19.02.2017

20 dni temu - San Pellegrino - Falcade.

Zróżnicowane warunki 0cm
Kitzsteinhorn - Kaprun +

26 dni temu - Kitzsteinhorn - Kaprun.

Puch
Tignes +

26 dni temu - Tignes.

Kitzsteinhorn - Kaprun +

28 dni temu - Kitzsteinhorn - Kaprun.

Puch zsiadły 0cm
Adelboden +

28 dni temu - Adelboden.

Reklama