Sezon 2013/14 przyniósł niespodziewaną zmianę trendów. Liczba kilometrów tras oferowanych przez ośrodki narciarskie w Alpach zamiast rosnąć, jak to miało miejsce dotąd co roku, maleje. Wiele stacji narciarskich zredukowało dane dotyczące długości ich tras. Oferta tylko 30 największych ośrodków w Austrii zmniejszyła się łącznie o 442 kilometry. Ale ekolodzy, którzy głośno protestują przeciwko rozwojowi turystyki narciarskiej, nie mają powodów do radości. Kilometry tras znikają bowiem tylko na papierze.

Wstydliwe kilometry

Przedstawiciele stacji narciarskich już dawno odkryli, że liczba kilometrów tras, jakimi dysponuje ośrodek, jest jednym z najważniejszych wskaźników, którymi narciarze kierują się przy wyborze miejsca na zimowy urlop, dlatego dane dotyczące oferty tras (jak udowodniły niezależne badania często znacznie podrasowane i mijające się z prawdą) były mocno eksponowane w promocji. To się jednak zmieniło. Przeglądając strony internetowe ośrodków narciarskich trzeba teraz często wykazać się niemal detektywistyczną żyłką, by odnaleźć te dane. Wiele stacji całkowicie usunęła je ze swojej komunikacji marketingowej.

Są wśród nich nie tylko te ośrodki, które rzeczywiście mają powód do większej dawki skromności, ponieważ liczby, jakimi chwaliły się w ubiegłym sezonie przekraczały znacząco rzeczywiste wartości. Doskonałym przykładem jest francuski region Les Sybilles, który w ubiegłym sezonie promował się liczbą 310 kilometrów ras, podczas gdy rzeczywista ich długość jest o ponad połowę mniejsza – 141 km.  Les Sybelles usunęła tę informację ze swoich stron – nieprawdziwe dane znajdują się jeszcze tylko na angielskiej i hiszpańskiej wersji strony. Na pozostałych region skupia się na informowaniu o liczbie tras i wyciągów. Ale dane dotyczące długości tras usunęły ze stron także niektóre ośrodki, które nie wykazywały się dotąd aż tak „kreatywną księgowością” – jak na przykład francuski ośrodek Espace Diamant, który podając w minionym sezonie informacje o 185 kilometrach tras, minął się z prawdą tylko o 7 km.

Dane dotyczące długości tras ukryto także na stronach takich znanych ośrodków i regionów jak Via Lattea, Alpe d'Huez, Les Sept Laux, Les 2 Alpes i Monterosa Ski. Podawane dotąd przez nie dane były w niektórych przypadkach nawet o 150 kilometrów wyższe od rzeczywistości. Zapewne spece od marketingu głowią się w nich nad tym, jak przedstawić gościom urealnione dane, aby ci przy okazji nie poczuli się oszukani.  Na to pytanie odpowiedziały sobie już niektóre austriackie ośrodki, które  znalazły już sposoby na wytłumaczenie nagłego wielkiego topnienia tras. Pozytywną palmę pierwszeństwa dzierży tu Ischgl – ośrodek, który akurat jako jeden z nielicznych  dzięki rozszerzeniu terenów narciarskich o kolejny szczyt Piz Val Gronda rzeczywiście powiększył w tym roku długość tras dostępnych dla narciarzy.

Długość na trzy spsoby

Na stronie Ischgl pojawiła się zakładka, w której długość tras obliczana jest na trzy różne sposoby. Pierwszy z nich to pozioma długość bazująca na pomiarach GPS wykonanych przez specjalistyczne biuro inżynieryjne. Długość tras w Silveretta Arena obliczona tym sposobem wynosi 163 kilometry. Drugi sposób to pomiar długości poprzecznej z uwzględnieniem różnicy wysokości, czyli odległość jaką pokonalibyśmy, gdybyśmy zjechali z danej trasy na krechę (co akurat na niektórych trasach w Ischgl nie byłoby zbyt dobrym pomysłem).  Łączna długość poprzeczna tras w Ischgl wynosi 172 km.

Ciekawy jest trzeci sposób, czyli tzw. długość  jazdy. W tym wypadku poprzeczną długość trasy mnoży się przez stałe współczynniki: w przypadku trasy czarnej razy 1,55, czerwonej 1,44 i niebieskiej 1,18. Współczynniki te pozwalają wyliczyć rzeczywistą odległość, jaką pokonuje narciarz zjeżdżający ze stoku wykonując mniejsze lub większe łuki. Czy te współczynniki zostały dobrane prawidłowo jest sprawą drugorzędną. Najważniejsze, że są one jawne i ściśle określone, i że dzięki temu dokładnie wiadomo, w jaki sposób połączony ośrodek Ischgl i Samnaun doliczył się łącznie 238 km tras.

W swoich materiałach także austriackie ośrodki  Serfaus-Fiss-Ladis  i lodowiec Stubai odróżniają wyraźnie od siebie długość pomiarową od rzeczywistej długości jazdy. Obie stacje podają też dane dotyczące powierzchni przygotowanych tras. Dzięki temu łatwo można obliczyć przeciętną szerokość tras w każdym z ośrodków. Nie uwzględniając nieprzygotowanych nartostrad w Stubaiu jest to 48m, w Serfaus 28m.

Powrót do rzeczywistości

Największe korekty długości tras wprowadził ośrodek Hochzillertal-Hochfügen. Liczba kilometrów tras zmniejszyła się ze 181 do 88,3. Z kolei stacja Kals-Matrei pod Grossglocknerem zredukowała dane dotyczące długości tras ze 110 km podawanych w ubiegłym sezonie do zaledwie 37 km w tym, choć w rzeczywistości ośrodek dysponuje trasami o łącznej długości ponad 50 km.

Przyczyną tych korekt są zalecenia dotyczące pomiarów tras wydane latem przez narodowe organizacje zrzeszające operatorów kolei linowych z Austrii i Szwajcarii. Jeszcze ostrzejsze regulacje w tym zakresie przyjęły międzynarodowe związki FIANET i OITAF. Zalecenia tych organizacji nie są jednak wiążące. Dlatego nadal wiele ośrodków się do nich nie stosuje, nadal zawyżając w materiałach informacyjnych i reklamowych liczbę kilometrów tras. W Szwajcarii poza St. Moritz żadna stacja nie dostosowała podawanej przez siebie długości tras do rzeczywistości. 

------------------------------------------------------

Christoph Schrahe opublikował na początku 2013 roku wyniki swoich obliczeń wykonanych m.in. za pomocą systemu GPS, z których wynika, że niektóre z największych ośrodków narciarskich w Europie fałszują dane o długości oferowanych przez siebie tras. W niektórych przypadkach różnice sięgały nawet 150 proc. Publikacja wywołała burzę w środowisku narciarskim. Ośrodki tłumaczyły na przykład, że długość szerokich tras liczą podwójnie i dodają dodatkowe kilometry, bo nikt przecież nie zjeżdża ze stoku prosto w dół. Wyniki obliczeń udowodniły, że nie istnieją żadne ujednolicone standardy i zasady wyliczania długości tras

Najcięższe kłamstwa mają na sumieniu: francuskie Vars (promowało 185 km tras, wg obliczeń Schrahego są tam tylko 73 km), Isola 2000 (120 km / 54 km), 4 Vallées (362 km / 164 km) i  wymieniony już wyżej region Les Sybelles (310 km / 141 km). Największym ośrodkiem narciarskim na świecie nadal pozostają francuskie Trzy Doliny (Trois Vallées), choć i ta stacja zawyżyła swoje dane. Według Schrahego są tam 493 km tras (zamiest 600km). Popularny w Polsce lodowiec Stubai chwalił się 129,5 km tras, podczas gdy Schrahe zmierzył tam tylko 47 km.