Polish

Testujemy ośrodki: wiosenne narty w St. Anton

29. marzec 2016 | Tomasz Wojciechowski

Nowinki z regionów Arlberg, Austria, Tyrol, Vorarlberg

Ośrodki w tym artykule: Lech Zürs am Arlberg, St. Anton am Arlberg

Testujemy ośrodki: wiosenne narty w St. Anton- ©Tomasz Wojciechowski

St. Anton am Arlberg

Prawa autorskie: Tomasz Wojciechowski

Na przełęczy Arlberg sezon narciarski trwa aż do 24 kwietnia. Nic dziwnego, bo śniegu jest tam nadal mnóstwo, a i warunki do śmigania są wyśmienite. Osobiście sprawdziliśmy dla Was, czy warto wybrać się na wiosenne narty do St. Anton. Odpowiedź jest jednoznaczna – warto, i to bardzo!

>>> ZOBACZ FOTORELACJĘ Z WIOSENNEGO SZUSOWANIA W ST. ANTON <<< 

Snowdorado

Jadąc do kolebki narciarstwa alpejskiego (tak, to właśnie tutaj na przełomie XIX i  XX wieku wpadli na pomysł, że narty mogą służyć do czegoś więcej niż chodzenia po śniegu), wiedzieliśmy, że - choć to druga połowa marca - śniegu nie powinno tu brakować. Arlberg słynie bowiem z ponad przeciętnych opadów białego puchu. Masy wilgotnego powietrza nadciągające nad Alpy znad Morza Północnego napotykają tu bowiem na pierwszą tak poważną przeszkodę i regularnie (w sezonie jest tu ponad 100 śnieżnych dni) zrzucają w tej okolicy masy śniegu. Przeciętna roczna ilość opadów przekracza tu 7 metrów. Dlatego też, choć po drodze mijaliśmy wszędzie brązowe bezśnieżne łąki i lasy, na miejscu powitała nas czysta biel. Oczywiście w samej wiosce śniegu o tej porze roku już nie ma, ale stoki są idealnie pokryte śniegiem do samego dołu. Najlepszym dowodem na to, iż w St. Anton sezon nadal jest w pełni, są pełne hotele w minionym wielkanocnym tygodniu. „Miejsca w hotelach i pensjonatach zostały kompletnie wyprzedane”, mówiła w rozmowie ze Skiinfo.pl wiceszefowa tutejszego biura informacji turystycznej Wilma Himmelfreundpointner.

W drugiej połowie marca w St. Christoph am Arlberg nadal zalega gruba warstwa śniegu  - &copy; Tomasz Wojciechowski

W drugiej połowie marca w St. Christoph am Arlberg nadal zalega gruba warstwa śniegu

Prawa autorskie: Tomasz Wojciechowski

Jakie warunki?

Wiosna na nartach rządzi się swoimi prawami. Najlepsze warunki znajdziecie na trasach oczywiście przed południem. Warto wówczas rozpocząć śmiganie od stoków położonych na południowych zboczach Kapalla i Galziga. Rano czekać będą na Was tu wyśmienite warunki – idealne aby móc w pełni delektować się wymagającymi czerwonymi i czarnymi trasami, na których rozgrywane były zawody w ramach Mistrzostw Świata w Narciarstwie Alpejskim. Wprawdzie najtrudniejsze fragmenty tras, po których śmigają najlepsi zawodnicy i najlepsze zawodniczki świata, nie są oddane do dyspozycji zwykłych narciarzy, ale wierzcie mi, że są one tak karkołomne, że nie chcielibyście nawet próbować ich pokonać. Aby docenić umiejętności alpejczyków, wystarczą te części tras, które są udostępnione – zjazd z góry do dołu bez zatrzymania wymaga naprawdę silnych nóg i świetnej kondycji.

Trasy 37 i 25 z Kapalla w dużej części pokrywają się z przebiegiem tras, na których rozgrywane były St. Anton zawody w ramach narciarskich Mistrzostw Świata.  - &copy; Tomasz Wojciechowski

Trasy 37 i 25 z Kapalla w dużej części pokrywają się z przebiegiem tras, na których rozgrywane były St. Anton zawody w ramach narciarskich Mistrzostw Świata.

Prawa autorskie: Tomasz Wojciechowski

Ze względu na duże nasłonecznienie w tej części ośrodka od około południa w dolnych partiach tras śnieg zaczyna robić się miękki i mokry, należy zawczasu przenieść się w inne miejsce. O tej porze nadal całkiem dobre warunki powinny panować na wyżej położonych trasach w rejonie Vallugi i Schindlerspitze. Na Vallugę najlepiej wybrać się zaraz rano, gdyż potem do wiodącej na nią gondoli robi się całkiem spora kolejka. Ze względu na widoki warto jednak choć raz się tam udać. Z Schindlerspitze  wiedzie sporo wariantów zjazdów freeridowych przeznaczonych dla doświadczonych narciarzy. Jest też oczywiście idealnie przygotowana czerwona trasa dla zwolenników sztruksu – to najdłuższa trasa w St. Anton –  zjazd ze szczytu do wioski ma 9 km. Ale popołudniu lepiej wybrać opcję na zachód, zjechać aż do samego Stuben i przenieść się na tamtejsze, zwykle niemal kompletnie puste trasy, które z uwagi na północno-wschodnie nachylenie dłużej zachowują idealne warunki. Idealnym wyborem na popołudniowe śmiganie jest też Rendl. Jego stoki przez niemal całe przedpołudnie pozostają w cieniu, dlatego i tutaj trasy najdłużej utrzymują się w bardzo dobrym stanie.

Zjazd z najwyższego punktu w rejonie Rendla dostępny jest tylko dla doświadczonych narciarzy  - &copy; Tomasz Wojciechowski

Zjazd z najwyższego punktu w rejonie Rendla dostępny jest tylko dla doświadczonych narciarzy

Prawa autorskie: Tomasz Wojciechowski

Wiosenne oferty specjalne

St. Anton zalicza się do grona najsłynniejszych ośrodków narciarskich na świecie. To o tyle dziwne, że w Polsce ośrodek znany jest w zasadzie tylko wśród największych pasjonatów narciarstwa. Zrobiliśmy nawet małą sondę wśród znajomych i okazało się, że nazwa St. Anton nic im nie mówiła – nawet nie potrafili określić, w jakim kraju się znajduje. Być może wynika to z faktu, że Arlberg to mimo wszystko dość luksusowa miejscówka, która celuje głównie w bogatszych i bardziej wymagających klientów. Wiosenny wypad na narty do St. Anton może być zatem dobrą okazją, by skorzystać z najwyższej jakości tutejszej infrastruktury narciarskiej w bardziej przystępnych cenach. Od 2 do 16 kwietnia obowiązuje na przykład specjalna oferta „Sun Ski Weeks”. 7 dni w hotelu ze śniadaniem wraz z 6-dniowym karnetem umożliwiającym śmiganie po 350km tutejszych przygotowanych  tras oraz 200 km wariantów zjazdów off piste kosztuje w jej ramach od 450 euro za osobę. Jeszcze taniej (od 425 euro) kosztować będzie identyczny pakiet w ofercie dostępnej w kolejnym ostatnim już tygodniu sezonu „Snow Crystal Week”.

Czerwona 14-stka ze Schindlerspitze cieszy się ogromną popularnością narciarzy  - &copy; Tomasz Wojciechowski

Czerwona 14-stka ze Schindlerspitze cieszy się ogromną popularnością narciarzy

Prawa autorskie: Tomasz Wojciechowski

Biały dreszczyk

16 kwietnia Sankt Anton zaprasza na legendarne już zawody „Biały dreszczyk“ (Weißer Rausch). Jak zwykle na starcie do tego kultowego zjazdu stanie 555 uczestników z wielu krajów. Na sygnał ruszą z Vallugagrat w kierunku doliny pokonując po drodze 1300 m różnicy wysokości. Po drodze będą musieli odpiąć narty, pokonać z nimi 150m podejścia (37m wysokości), by potem móc znów szusować do mety. Cała trasa liczy 9km długości. Wszystko odbędzie się dopiero po godzinie 16.00 i zamknięciu wyciągów – możecie sobie wyobrazić, w jakim stanie będą znajdować się trasy wyścigu.

Weißer Rausch w Sankt Anton  - &copy; TVB St. Anton, J.Mallaun

Weißer Rausch w Sankt Anton

Prawa autorskie: TVB St. Anton, J.Mallaun

Arlberg wkrótce nr 1 w Austrii

Będąc w St. Anton koniecznie trzeba wybrać się także pośmigać po drugiej stronie przełęczy w ośrodkach Lech, Oberlech, Zuers, Zug, Warth i Schrocken, które objęte są wspólnym karnetem. Na razie jednak aby tam się dostać trzeba skorzystać ze skibusa, który łączy Alpe Rauz z Zuers (aby się do niego dostać w godzinach największego oblężenia bardzo przydają się łokcie). Ale już pod koniec tego roku ma się to zmienić. Jak już informowaliśmy Stuben i Zuers zostaną połączone nowymi gondolami, które zastąpią busy i sprawią, że Ski Arlberg stanie się największym połączonym regionem narciarskim w Austrii. Pierwsze elementy nowej inwestycji już stoją na zboczach Albony. Nowe połączenie ma zostać oddane do użytku w grudniu 2016 roku – czytaj więcej o połączeniu St. Anton i Lech/Zuers >>> 

Planowane kolejki łączące ośrodki Lech/Zürs i Sankt Anton  - &copy; Ski Arlberg

Planowane kolejki łączące ośrodki Lech/Zürs i Sankt Anton

Prawa autorskie: Ski Arlberg

Co jeszcze ciekawego oferuje St. Anton?

Jedyny w Tyrolu zimowy szlak wysokogórski. Szlak zaczyna się przy górnej stacji kanapy Riffel II na Rendlu na wysokości 2.645m. Przed wyruszeniem w drogę montujemy na plecach narty. Konieczny jest także sprzęt wspinaczkowy (uprząż i karabinki). Pokonanie trasy trwa zwykle około 2,5 godziny. Samo wspinanie w ciężkich narciarskich butach z nartami na plecach wymaga odpowiedniej kondycji. Na śmiałków czeka jednak na końcu niesamowita nagroda: zjazd do doliny przez dziewicze zbocza pokryte głębokim śniegiem. Czytaj więcej na temat wysokogórskiej trasy na Rendlu >>>

Przy większej pokrywie śniegu konieczne bywa przebrnięcie przez półmetrowe zaspy.  - &copy; Travelvalley.nl

Przy większej pokrywie śniegu konieczne bywa przebrnięcie przez półmetrowe zaspy.

Prawa autorskie: Travelvalley.nl

Hospiz Alm. W całym ośrodku jest mnóstwo przytulnych schronisk. Chcemy zwrócić Waszą uwagę na jedno z nich - Hospiz Alm położone przy mecie niebieskiej trasy wiodącej z Galziga do St. Christoph. W piwnicy znajduje się gigantyczny zbiór najlepszych win z najlepszych roczników. Tylu butelek wina na raz nie widzieliśmy nigdy w życiu. Trzeba to zobaczyć! A jeśli kogoś stać może zakupić buteleczkę - największe mają po 18 litrów.

Piwnica z winami w Hospiz Alm w St. Christoph

Piwnica z winami w Hospiz Alm w St. Christoph

Oczywiście niezapomniane apres ski. Za kultowe uchodzą knajpy Mooserwirt i Krazy Kangaruh położone przy trasie nr 1 (jedyne w Austrii czynne jeszcze długo po wyłączeniu wyciągów). Teoretycznie goście mają możliwość powrotu do domu drogą lub taksówkami, które od zachodu mogą tu dojechać. Większość klientów jednak i tak wybiera karkołomny zjazd pogrążoną w ciemności trasą do St. Anton. Karkołomny, bo poziom alkoholu we krwi zwykle zdecydowanie przekracza wszelkie normy, a do tego trasa w dolnym odcinku po całym dniu śmigania jest pełna muld. 

Kultowy bar Moosewirt w St. Anton  - &copy; Tomasz Wojciechowski

Kultowy bar Moosewirt w St. Anton

Prawa autorskie: Tomasz Wojciechowski

Muzeum. Zapraszanie narciarzy do muzeum może wydawać się trochę dziwne. Ale nie mamy wątpliwości, że warto spędzić tam jeden wieczór. Muzeum rozgościło się w starej górskiej rezydencji, która zachowała swój pierwotny klimat i czar. Na dolnej kondygnacji znajduje się elegancka reatauracja serwująca lokalne specjalności kulinarne. Ekspozycja muzealna znajduje sie na piętrze. Tutaj w ciekawy, często interaktywny sposób można zapoznać się z historią St. Anton, czyli kolebki narciarstwa alpejskiego. 

Muzeum w St. Anton am Arlberg  - &copy; TVB St. Anton am Arlberg / Wolfgang Burger

Muzeum w St. Anton am Arlberg

Prawa autorskie: TVB St. Anton am Arlberg / Wolfgang Burger

Ski ShowW każdą środę wieczorem u podnóża Gampena odbywa się ski show. Warto zobaczyć widowisko opowiadające historię narciarstwa alpejskiego, którego Sankt Anton jest kolebką, tańczące do muzyki ratraki, pokazy sztucznych ogni, popisy synchronów w wykonaniu grup instruktorów narciarskich i skoki mistrzów freeskiingu. Świetna trójwymiarowa grafika wyświetlana na stoku naprawdę robi wrażenie - wstęp bezpłatny.

Co środę wieczór w St. Anton na zboczach Gampena odbywa się mutimedialny Ski Show.

Co środę wieczór w St. Anton na zboczach Gampena odbywa się mutimedialny Ski Show.

>>> ZOBACZ FOTORELACJĘ Z WIOSENNEGO SZUSOWANIA W ST. ANTON <<< 

 

Reklama

Dokąd na narty - przewodnik po najlepszych ośrodkach narciarskich

Reklama

Reklama