Jak donosi „Tiroler Tageszeitung”, 53-letni Polak wraz grupą kolegów organizował wyjazdy narciarskie w Alpy, podczas których ich uczestnikom oferował w korzystnej cenie sezonowe imienne karnety „Tirol Snow Cards” wystawione na inne osoby. Według policji proceder trwał 2,5 roku. W tym czasie straty kolei linowych w Tyrolu wyniosły z tego powodu około 50.000 euro.

Na czym dokładnie polegał cudowny interes? Karta „Snow Card”, która umożliwia szusowanie przez cały sezon, czyli 227 dni, w ponad 90 ośrodkach narciarskich w całym Tyrolu kosztuje 797 euro. Cena jest zatem dość okazyjna, jeśli porównać ją do kosztu któregoś z tygodniowych skipassów w jednym z największych ośrodków narciarskich Austrii (np. Ischgl – 254,50 euro). Sęk w tym, że karnet „Snow Card” jest imienny i może być wykorzystywany tylko przez jedną osobę, której nazwisko na niej widnieje.

Tymczasem grupa Polaków, o której wspominaliśmy wyżej, nie zamierzała się tym przejmować i postanowiła skorzystać z tej wyjątkowej okazji. W ostatnich latach organizowali oni regularnie wyjazdy na narty do Austrii a uczestnikom wypraw udostępniali w cenie 25 euro za dzień wcześniej zakupione karnety sezonowe. Turyści zostali poinstruowani, by nauczyć się na pamięć nazwiska z karty i w razie kontroli nim się przedstawić. Na wszelki wypadek, jak donosi „Tiroler Tageszeitung”, mieli nie nosić przy sobie żadnych dokumentów, które mogłyby zdradzić ich prawdziwą tożsamość.

Jak widać nieuczciwy proceder udało się ciągnąć całkiem długo. Dopiero na początku lutego tego roku pracownicy kolei linowych Fleckenalm w Kirchbergu zwrócili uwagę na stosunkowo liczną grupę narciarzy korzystających przy bramkach z kart sezonowych. Bliższa obserwacja pozwoliła wykryć oszustwo. Jak wykazało śledztwo, każda z kart została bezprawnie wykorzystana podczas 50 do 60 dni.

Pamiętajcie, że przekazywanie innej osobie karnetu (każdego, nie tylko imiennego sezonowego) jest zabronione. Większość kolei linowych w Alpach wyposażona jest w systemy monitoringu, które pozwalają wykryć oszustów. Podczas pierwszego przejścia przez bramki osobie wchodzącej automatycznie robione jest zdjęcie, które przy kolejnym korzystaniu z wyciągów porównywane jest z wizerunkiem osoby legitymującej się karnetem. W razie wpadki w najlepszym wypadku skończy się na konfiskacie karnetu. Wielce prawdopodobna jest też kara wynikająca z regulaminu – w przypadku nadużycia „Tirol Snow Card” jest to kwota 250 euro. W opisanym wyżej przypadku nie chodziło jedynie o bezprawne wykorzystanie ale także o czerpanie korzyści finansowych z udostępniania karnetów, dlatego w grę może wchodzić także odpowiedzialność karna.