W grudniu rząd ogłosił narodową kwarantannę, w ramach której od 28 grudnia zamknięte zostały wszystkie ośrodki narciarskie. Stoki miały ruszyć 1 lutego. Już wiadomo, że tak się nie stanie. Niestety minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował w czwartek, że lockdown zostaje przedłużony do 14 lutego.

Niestety mimo iż nowe rozporządzenie łagodzi niektóre obostrzenia zgody na otwarcie stoków narciarskich i hoteli nadal nie ma. Trudno zrozumieć, dlaczego otwiera się galerie handlowe, gdzie ludzie tłoczą się w zamkniętych pomieszczeniach, a zabrania funkcjonować ośrodkom narciarskim, w których przy zachowaniu reguł bezpieczeństwa sanitarnego ryzyko zakażenia jest zdecydowanie mniejsze. Przykład Szwajcarii, w której stoki i hotele działają w zasadzie przez cały sezon, jest najlepszym dowodem na to, że narciartwo w dobie pandemii może być bezpieczne i nie niesie ze sobą wzrostu liczby infekcji.

Polskie ośrodki narciarskie są na granicy upadłości. Najnowsza decyzja rządu sprawia, że czasu na zarobienie jakichkolwiek pieniędzy w tym sezonie będzie bardzo mało, nawet jeśli stoki w ogóle ruszą w połowie lutego. O odrobieniu strat nie ma kompletnie mowy. W ostatnich dniach część ośrodków wznowiła działalność świadcząc oficjalnie kursy nauki jazdy na nartach w cenie karnetu. Od 1 lutego niezależnie od decyzji rządu wyciągi uruchomić miały kolejne stacje m.in. te zrzeszone w Wislańskim Skipassie. Według naszych informacji dziś popołudniu odbędzie się spotkanie szefów ośrodków, na którym ustalony będzie plan działań na najbliższe dni. Będziemy Was informować na bieżąco. Z naszych rozmów wynika, że przedsiębiorcy związani z branżą narciarską są zdesperowani. Jeśli nie otworzą teraz ośrodków, upadną.

 

 Grzegorz Głód - Marketing Manager Zieleniec Ski Arena

alt text


Jesteśmy zdruzgotani dzisiejszymi decyzjami. Absurdalne wydaje się dalsze pozostawienie zamkniętych ośrodków narciarskich, gdzie całość ruchu odbywa się na dużych, zewnętrznych przestrzeniach, a otwarcie działalności w pomieszczeniach zamkniętych. Niestety, ale te ostatnie 40-50 dni sezonu, na które bardzo liczyliśmy pozowoliłoby nam przynajmniej w minimalnym stopniu uzyskać jakieś przychody na podstawowe koszty. A tymczasem zostaliśmy zostawieni na pastwę losu – nie możemy prowadzić działalności, a do programu PRF 2.0 nasza spółka nie kwalifikuje się, bo jak mamy wykazać stratę w IV kwartale w stosunku do 2019. W zasadzie w tym okresie stacje narciarskie dzialały normalnie. Dziś tak naprawdę stanąliśmy przed bardzo poważnym wyzwaniem – jak przetrwać do przyszłego sezou? 


 

W ramach narodowej kwarantanny od 1 do 14 lutego obowiązują następujące obostrzenia:

 zamknięte pozostają wszystkie ośrodki narciarskie

 hotele nadal dostępne są tylko dla służb mundurowych, medyków, pacjentów szpitali specjalistycznych, ośrodków COS (działać mogą także hotele pracownicze).

 infrastruktura sportowa dostępna jest wyłącznie dla zawodowych sportowców

➽ zamknięte pozostają restauracje i bary - mogą serwować wyłącznie dania na wynos

➽ w przestrzeni publicznej obowiązuje nakaz utrzymywania dystansu społecznego (min. 1,5 m)

➽ nakaz zasłanianie ust i nosa w miejscach publicznych

➽ zawieszona jest działalność teatrów, kin, klubów nocnych, dyskotek, basenów, aquaparków, siłowni, klubów i centrów fitness 

➽ obowiązują ograniczenia liczby osób w środkach transportu publicznego

➽ limit osób uczestniczących w zgromadzeniach publicznych wynosi 5 osób

➽ kwarantanna dla osób przybywających z zagranicy transportem zbiorowym (10 dni)

Część ośrodków narciarskich nie zamierza jednak czekać na upadłość i postanowiła uruchomić wyciągi oraz otworzyc stoki. Zazwyczaj odbywa się to pod hasłem "nauki jazdy na nartach". Zobaczcie, w których stacjach możecie pośmigać pomimo zakazu.