Tłok na stoku to nie tylko polska specjalność. Także w Alpach narciarze często narzekają na przepełnione trasy. Nic w tym dziwnego. Zdolności transportowe kolejek górskich są coraz większe, tymczasem tras w zasadzie nie przybywa. Dlatego coraz więcej ośrodków narciarskich wprowadza dla miłośników pustych tras ofertę First Track, która od lat cieszy się sporą popularnością w kanadyjskiej stacji narciarskiej Whistler Blackcomb. Raz w tygodniu kupując specjalny karnet można wjechać na szczyt o świcie, zjeść tam smakowite śniadanie i mieć potem przez jedną do dwóch godzin świeżo przygotowane trasy lub dziewicze zbocza pokryte puchem do własnej dyspozycji. W Alpach nie brakuje miłośników porannego szusowania. Zobaczcie, gdzie można pojeździć o wschodzie słońca i ile ta przyjemność kosztuje.