Polish

Testujemy ośrodki: Narty w słowackich Tatrach, czyli Alpy na długi weekend

16. styczeń 2015 | Tomasz Wojciechowski

Nowinki z regionów Słowacja

Ośrodki w tym artykule: Štrbské Pleso, Tatrzańska Łomnica, Starý Smokovec

Łomnicki Szczyt (2643m) w Tatrzańskiej Łomnicy - 9.01.2015

Łomnicki Szczyt (2643m) w Tatrzańskiej Łomnicy - 9.01.2015

Prawa autorskie: Juraj Chovaňák

Nowoczesne kolejki linowe, przepiękne wysokogórskie panoramy, urozmaicone trasy długością dorównujące wielu alpejskim ośrodkom i świetne warunki śniegowe - to oferta stacji narciarskich w słowackich Tatrach Wysokich. I to wszystko blisko, tuż za przejściem granicznym na Łysej Polanie. Wybraliśmy się tam na mały test, by naocznie sprawdzić, jak bardzo w ciągu ostatnich lat zmieniły się tamtejsze stacje narciarskie.

 

Galeria zdjęć

Łomnicki Szczyt (2643m) w Tatrzańskiej Łomnicy - 9.01.2015 - © Juraj Chovaňák
Trening słowackich alpejek w Strbskim Plesie - 9.01.2015 - © Marcin Bajda/Snowboardowe.pl
Strbske Pleso - 9.01.2015 - © Marcin Bajda/Snowboardowe.pl
Pusto na niebieskiej trasie w Tatrzańskiej Łomnicy - 9.01.2015  - © Tomasz Wojciechowski

Zobacz wszystkie

Pokonać granicę

Tatrzańska Łomnica najbardziej znany ośrodek z trzech stacji narciarskich w słowackich Tatrach Wysokich położona jest zaledwie 40km dalej niż Białka Tatrzańska, którą mijamy jadąc na Słowację. Jest czwartek (8.01) późne popołudnie, najpopularniejszy w Polsce kurort narciarski tętni życiem, na drodze sznur samochodów. Nieco luźniej robi się dopiero, gdy odbijamy na drogę w kierunku przejścia granicznego na Łysej Polanie. Gdy przekraczamy granicę, jest już kompletnie pusto. Żadnego samochodu, żywego ducha w mijanych miejscowościach - tylko oprószone śniegiem świerki i pusta pokryta warstwą śniegu (Słowacy nie sypią soli tylko drobny żwir) kręta droga przez las. Okazuje się, że choć już ponad 10 lat szlaban na Łysej Polanie jest podniesiony i wystarczy dowód w kieszeni, by odwiedzić naszych południowych sąsiadów, w umysłach części naszych rodaków wciąż obecna jest psychologiczna bariera, która sprawia, że pokonanie tych dodatkowych 40 km jawi im się co najmniej jak podróż na Marsa. Wyniki naszej małej inspekcji dowiodły, że warto stłumić w sobie ten strach przed nieznanym. Wypad na Słowację, jak każdy wyjazd za granicę niesie z sobą sporą dawkę egzotyki, ale jednocześnie nawet osobom nie znających języków obcych nie powinien przysporzyć jakichkolwiek problemów z komunikacją.

Tatrzańska rewolucja technologiczna

Rano w piątek ruszamy na stoki w Tatrzańskiej Łomnicy. Kto nie bywał tu od kilku lat, przeżyje mały szok. Tu naprawdę na każdym kroku widać te 190 milionów euro, które spółka Tatry Mountain Resorts a.s. (TMR) w ciągu minionych 7 lat wpompowała w rozwój infrastruktury w Tatrach. Przy dolnej stacji kolejek linowych znajduje się duży bezpłatny parking. Zaczynamy dzień od wizyty w wypożyczalni sprzętu narciarskiego. Dobrze wyposażony obiekt oferuje wysokiej jakości narty i buty w stanie niemal nieużywanym. Po zarejestrowaniu się w systemie komputerowym i wypełnieniu krótkiej ankiety program samodzielnie dobiera modele nart pasujące dla nas najlepiej!

Tatrzańska Łomnica - 11.01.2015  - © Tomasz Wojciechowski

Tatrzańska Łomnica - 11.01.2015

Prawa autorskie: Tomasz Wojciechowski

Czas na wjazd na górę. Na wysokość 1173m do stacji pośredniej o nazwie Start (tutaj swego czasu zaczynała się trasa saneczkowa wijąca się aż do Tatrzańskiej Łomnicy – stąd nazwa) zabiera nas nowoczesna, ekspresowa wyprzęgana 6-osobowa kanapa z pomarańczowymi osłonami. Obsługuje ona łatwe niebieskie trasy o długości około 2,5km – prawdziwy rarytas dla początkujących narciarzy oraz tych bardziej zaawansowanych, którzy ćwiczą jazdę carvingową – ich łagodny profil sprawia, że nadają się do tego idealnie. Równolegle do „pomarańczówki” nieco bardziej na wschód biegnie podobna nowa kanapa z błękitnymi osłonami, która obsługuje trasy wytyczone na Bukovej Horze. 

Ze stacji Start wyżej na Skalnate Pleso (1751m) wiedzie nowoczesna 15-osobowa gondola, która swoją inaugurację miała w ubiegłym sezonie narciarskim. Początkujący muszą pamiętać, że ze Skalnatego Plesa zjedziemy wyłącznie czerwonymi trasami (lub gondolą). W tym sezonie przeprofilowano niektóre trudne odcinki nartostrad Esíčka i General, jednak nadal – zwłaszcza popołudniu, gdy pojawią się muldy lub gdy stok jest mocno zmrożony – pokonanie ich przez mało doświadczonych narciarzy może przerastać ich możliwości. Ale dla zaawansowanych po prostu bajka!

Tatrzańska Łomnica - początek czerwonej trasy ze Skalnatego Plesa - 9.01.2015  - © Tomasz Wojciechowski

Tatrzańska Łomnica - początek czerwonej trasy ze Skalnatego Plesa - 9.01.2015

Prawa autorskie: Tomasz Wojciechowski

Dach Tatr

Ze Skalnatego Plesa rozciąga się przepiękna panorama na całe Podtatrze, ale jeszcze lepszy widok jest z Łomnickiego Szczytu (2643m) – drugiego pod względem wysokości wierzchołka na Słowacji, który góruje nad całym kompleksem narciarskim. Mimo, że nie prowadzą z niego żadne trasy narciarskie warto wjechać na górę, by podziwiać zapierającą dech wysokogórską panoramę. W budynku obserwatorium astronomicznego na szczycie wygospodarowano miejsce na dobrze zaopatrzony aperitif bar. Można tu także spędzić noc wynajmując najwyżej położony apartament w Europie środkowej. Pakiet obejmuje bilety z Tatrzańskiej Łomnicy na Łomnicki Szczyt i z powrotem, welcome drink oraz kolacje z 4 dań, możliwość obserwacji gwiazd teleskopem i śniadanie. Atrakcja jedyna w swoim rodzaju – podobnie jak cena: 549 € za apartament (do 4 osób) za noc. Jeśli jednak nie wynajmiemy tam apartamentu, będziemy mogli spędzić na górze 50 minut. I dobrze, bo idealnie przygotowane trasy czekają.

Łomnicki Szczyt (2643m) w Tatrzańskiej Łomnicy - 9.01.2015  - © Juraj Chovaňák

Łomnicki Szczyt (2643m) w Tatrzańskiej Łomnicy - 9.01.2015

Prawa autorskie: Juraj Chovaňák

Ze Skalnatego Plesa w górę wiedzie jeszcze jedna kolejka linowa – krzesło, którym można dostać się na Łomnickie Siodlo. Tu zaczyna się najwyżej położona czarna trasa w Europie Środkowej. Stok o długości 1240m przeznaczony jest dla prawdziwych ekspertów. Nie mieliśmy jednak okazji spróbować na nim swoich sił, gdyż trasa została otwarta dopiero tydzień później - w miniony piątek,16 stycznia. To także początek najdłuższej trasy na Słowacji i w całej Europie Środkowej – 5.500m. W tej chwili w Tatrzańskiej Łomnicy narciarze mogą zatem korzystać z wszystkich 12km tamtejszych tras zjazdowych. W rejonie Łomnickiego Siodła znajduje się także strefa freeridowa.

Wszędzie jest pusto, przy żadnej z kolejek linowych w piątek nie czekaliśmy dłużej niż 0,5 minuty. W niedzielę na stoku pojawiło się nieco więcej osób, ale i tak oczekiwanie w kolejce do kanapy czy gondoli nigdy nie było dłuższe niż jedna, dwie minuty.

A po nartach…

… także nie będziecie się tu nudzić. Imprezowanie można zacząć już przy dolnej stacji pomarańczowej kanapy w barze apres-ski w znanym z Alp kształcie przeszklonej rotundy. Koniecznie musicie spróbować tutejszych rodzimych trunków, jak Borovicka czy gruszkowy sznaps z miodem na ciepło. Zabawę dokończyć można w pobliskim klubie Humno stylizowanym na starą drewnianą chatę, w którą wjechał ratrak rozbijając jedną ze ścian. Dodatkową atrakcją jest wiszący nad parkietem czarny cadillac, którym podróżowała niegdyś Madonna. Ciekawostką jest, że auto zostało zawieszone na specjalnej metalowej konstrukcji i dopiero potem wokół powstał cały budynek. Mały minus za DJa, którego muzyczne gusta rozmijają się nieco z oczekiwaniami przeciętnego polskiego odbiorcy, ale i tak zabawa jest tam przednia.

Tatrzańska Łomnica - Bar Apres-ski przy dolnej stacji wyciągu.  - © Marek Hajkovsky

Tatrzańska Łomnica - Bar Apres-ski przy dolnej stacji wyciągu.

Prawa autorskie: Marek Hajkovsky

Inną ciekawą atrakcją jest Tatrzański Wieczór Wrażeń. Na początek przejażdżka Tatrakiem (czyli specjalnie przystosowanym do przewozu osób ratrakiem)  pod restaurację przy stacji Start. Zaserwują Wam tam pyszną kolację w magicznej scenerii z nocnym widokiem na migocącą światłami dolinę, a potem znów ratrakiem wrócicie na dół. Koszt tej atrakcji to 34 euro za osobę dorosłą, 29 euro za dziecko do lat 12 oraz 9 euro za dziecko do lat 6. Miłośnikom silniejszych wrażeń polecamy Crazy night ride. W tym wypadku również wjedziecie ratrakiem na Start. Stamtąd w ciemności z czołówką na głowie zjedziecie po 2,5km trasie na „skifoxie“, czyli stołku opartym na jednej narcie. Na zakończenie będzie możliwość wypicia tatrzańskiej herbaty z kropką lub grzanego wina w barze apres-ski . Całość koszuje 12 euro.

Crazy night ride - zjazd na skifoxie - Tatrzańska Łomnica  - © Marcin Bajda/Snowboardowe.pl

Crazy night ride - zjazd na skifoxie - Tatrzańska Łomnica

Prawa autorskie: Marcin Bajda/Snowboardowe.pl

W Strbskim Plesie

W sobotę odwiedziliśmy kolejny ośrodek narciarski w Tatrach Wysokich  - Strbskie Pleso. Tutaj mieliśmy nieco mniej szczęścia. Nie udało nam się pośmigać po wszystkich 9km (2/3 czerwone, 1/3 niebieska) tutejszych tras. Ze względów pogodowych nieczynne były tego dnia nowoczesne kanapy, które umożliwiają szusowanie po długich i szerokich jak lotnisko czerwonych trasach na Solisku. Do dyspozycji mieliśmy jedynie dość leciwy wyciąg krzesełkowy i orczyk, obsługujące niżej położone stoki  czerwone i niebieskie. Ta pozostałość po dawnej epoce jeszcze bardziej uświadomiła nam, jak wiele zmieniło się w słowackich Tatrach dzięki ofensywie inwestycyjnej TMR. Zresztą ich żywot pewnie nie potrwa długo. Na planach jest już narysowana kolejna nowa 6-osobowa kanapa, która ma zastąpić orczyk.

Z powodu złych warunków w Strbskim Plesie częśc wyciągów była zamknięta - 10.01.2015  - © Tomasz Wojciechowski

Z powodu złych warunków w Strbskim Plesie częśc wyciągów była zamknięta - 10.01.2015

Prawa autorskie: Tomasz Wojciechowski

Na lunch warto wpaść tu do hotelu FIS. Potrawy serwowane przez tutejszego szefa kuchni zaspokoją nawet najbardziej wybredne podniebienia. Strbskie Pleso to także ważne centrum narciarstwa biegowego.  W okolicy wytyczono ponad 20 km tras służących do uprawiania tego sportu. Na miejscu można wypożyczyć sprzęt.

Już wkrótce Strbskie Pleso stanie się areną sportowej rywalizacji. Od 24 stycznia do 1 lutego w ramach Zimowej Uniwersjady odbędą się tu zawody w skokach narciarskich, kombinacji norweskiej, narciarstwie biegowym i biatlonie.

Lodowa katedra i saneczki na Hrebienku

Pomiędzy Tatrzańską Łomnicą a Strbskim Plesem znajduje się jeszcze jedna urokliwa miejscowość – Stary Smokowiec. Możliwości do szusowania nie ma tu wiele, trasy zadowolą raczej najmłodszych lub mniej doświadczonych. Ale są tu inne atrakcje, z których koniecznie trzeba skorzystać. Na Hrebienku (1285m), na który wjedziecie naziemną kolejką linową, podobną do tej działającej na Gubałówce, znajduje się Lodowa Katedra, która od zeszłego sezonu przyciąga tłumy turystów. Dzięki tej atrakcji liczba pasażerów kolejki na Hrebienok zwiększyła się w ubiegłym sezonie aż o 100.000 osób! Pod koniec stycznia (30.01-1.02.) odbędą się tu widowiskowe zawody w rzeźbieniu w lodzie TATRY ICE MASTER 2015. Zmierzą się w nich mistrzowie z 10 krajów.

Lodowa katedra na Hrebienku - Stary Smokowiec, 10.01.2015  - © Marcin Bajda/Snowboardowe.pl

Lodowa katedra na Hrebienku - Stary Smokowiec, 10.01.2015

Prawa autorskie: Marcin Bajda/Snowboardowe.pl

Świetną atrakcją dla młodszych i starszych jest też tutejszy tor saneczkowy o długości 2.500m. Nocne saneczkowanie odbywa się tu w każdy wtorek, piątek i sobotę od 19.00 do 21.00. Dwugodzinny karnet na kolejkę i wypożyczenie sanek kosztuje 18 euro (jednorazowy przejazd z wypożyczeniem - 8 euro). 

Rodziny w centrum uwagi

Rodziny z dziećmi to ważny klient tatrzańskich ośrodków, dlatego pamiętano także o najmłodszych narciarzach. W Tatrzańskiej Łomnicy oraz w Strbskim Plesie przy dolnej stacji kolejki krzesełkowej znajduje się Maxiland – specjalny wydzielony teren narciarski dla dzieci ze specjalnym wyciągiem dywanowym. Arena zapewnia bezpieczną jazdę bez kolizji z innymi narciarzami i snowboarderami, oraz skuteczną naukę jazdy na nartach przez zabawę. W sezonie zimowym zajęcia zaczynają się codziennie o godz. 10:30 i o godz. 13:30. Na Skalnatym Plesie, w starym budynku poprzedniej kolejki linowej powstał małpi gaj i plac zabaw dla dzieciaków Kamzikovo (czyli Koziołkowo). Rodzice mogą zostawić tam na jakiś czas bezpłatnie swoje pociechy pod troskliwą opieką a samemu udać się na szusowanko.

Plac zabaw dla dzieci Kamzikovo na Skalnatym Plesie - Tatrzańska Łomnica, 9.01.2015  - © Tomasz Wojciechowski

Plac zabaw dla dzieci Kamzikovo na Skalnatym Plesie - Tatrzańska Łomnica, 9.01.2015

Prawa autorskie: Tomasz Wojciechowski

Snowmaster dba o śnieg

Ogromne inwestycje w tatrzańskich ośrodkach narciarskich na Słowacji pozwoliły zbudować wydajny system sztucznego naśnieżania, obejmujący swym zasięgiem 11 km tras i 450 armatek śnieżnych. Korzysta on z wybudowanego specjalnie zbiornika wodnego o wielkości: 123 tysięcy metrów. W ciągu godziny pracy system zużywa  5,5 MW energii elektrycznej, czyli tyle ile przeciętna rodzina w mieszkaniu przez cały rok. Dzięki sztucznemu naśnieżaniu w tatrzańskich ośrodkach udało się otworzyć sezon już na początku grudnia – wcześniej niż w wielu alpejskich stacjach narciarskich. O idealne warunki na stokach w Tatrzańskiej Łomnicy dba codziennie eskadra 8 ratraków. Ciekawostka:  jeden ratrak zużywa na jeden kurs przygotowania terenu 2000 litrów paliwa! Jak wyliczył Jan Kozubik, tutejszy snowmaster odpowiedzialny za przygotowanie stoków do jazdy, w ciągu całego sezonu ratraki z ośrodków TMR przejeżdżają trasę równą 95 okrążeniom równika!

W ciągu godziny pracy system naśnieżania w Tatrzańskiej Łomnicy zużywa  5,5 MW energii elektrycznej, czyli tyle ile przeciętna rodzina w mieszkaniu przez cały rok.  - © TMR

W ciągu godziny pracy system naśnieżania w Tatrzańskiej Łomnicy zużywa 5,5 MW energii elektrycznej, czyli tyle ile przeciętna rodzina w mieszkaniu przez cały rok.

Prawa autorskie: TMR

GoPass, więcej niż skipass

Atutem słowackich ośrodków jest GoPass - mix skipassu z kartą rabatową i lojalnościową. dzięki której nie tylko można taniej szusować na stokach w Tatrzańskiej Łomnicy czy Szczyrbskim Jeziorze, ale także ominąć kolejki do kas i prosto z samochodu udać się na stok. GoPass pozwoli Wam także sprawdzić ilość przejechanych kilometrów, zebrane punkty, wziąć udział w konkursie czy też zarezerwować sprzęt w Tatry Motion, lekcje w szkole z instruktorami lub wymienić punkty na nagrody. Od tego roku dzięki GoPass można także kupić karnet do Spindleruv Mlyn w Czechach, a w niedalekiej przyszłości karnet na jazdę w Szczyrku (ośrodki COS i SON).

Podsumowanie,czyli co z tego wynika

Czy warto wybrać się w słowackie Wysokie Tatry na narty? Zdecydowanie tak. Region jest dla turystów z Polski realną alternatywą dla czasochłonnego wyjazdu w Alpy. Tras jest tu wprawdzie mniej niż w dużych alpejskich ośrodkach, ale jeśli doliczy się pobliski Chopok w Jasnej, do którego można szybko dostać się samochodem, wynik robi się już całkiem przyzwoity - łącznie w ośrodkach TMR mamy tu do dyspozycji 70km przygotowanych stoków. Zwłaszcza dla narciarzy z Polski południowo-wschodniej i wschodniej wypad do Tatrzańskiej Łomnicy oznacza spore oszczędności czasu i pieniędzy potrzebnych na paliwo. Bez trudu można wyskoczyć tu na weekend, podczas gdy w przypadku Alp jest to trudne (choć nie niemożliwe) i zdecydowanie nieekonomiczne. Ponadto ceny są tu średnio o 30 proc. niższe niż w Austrii czy we Włoszech. W polskich ośrodkach teoretycznie jest taniej - jeśli jednak weźmie się pod uwagę oferowaną jakość usług, dobre warunki śniegowe i w zasadzie brak długich kolejek do wyciągów u naszych południowych sąsiadów, dla Słowaków bilans jest zdecydowanie pozytywny. Zresztą spróbujcie sami!

Zobacz więcej:

Informacje o ośrodku narciarskim Tatrzańska Łomnica

Warunki narciarskie

Kamerki 

Mapka tras 

Prognoza śniegu 

Wskazówki dojazdu

 

Reklama

Dokąd na narty - przewodnik po najlepszych stacjach narciarskich

Reklama

Reklama