Nie sądzę, żeby ten ośrodek narciarski był odpowiedni dla początkujących lub małych dzieci. Byliśmy tam z 4-latkiem i dwójką 8-latków. Starsze dzieci mogą korzystać ze szkółki narciarskiej, a najmłodsze z przedszkola narciarskiego (1,5 godziny). Oba zajęcia odbywają się w różnych godzinach, więc zawsze ktoś musi czekać. Magiczny dywan można było używać tylko w czasie trwania szkółki/przedszkola narciarskiego, więc musieliśmy iść na górę z 4-latkiem przez resztę dnia, co ani on, ani ja nie lubiliśmy. W niedziele w ogóle nie było przedszkola narciarskiego, a zatem nie można było korzystać z magicznego dywanu. Najbliższa łatwa niebieska trasa ma wyciąg talerzykowy, do którego trzeba się przyzwyczaić. Problem polegał na tym, że ten wyciąg był całkowicie zatłoczony, ponieważ korzystali z niego wszyscy początkujący i wszyscy ze szkółek narciarskich. Szkoły narciarskie zawsze wydawały się mieć pierwszeństwo lub ustawiać się w kolejce. W naszej grupie było 13 dzieci, więc czeka się w nieskończoność na wyciągu talerzykowym. Pozostałe niebieskie trasy były za długie dla naszego najmłodszego. Trasy były ogólnie bardzo wąskie i zatłoczone, przez co nie nadawały się dla początkujących. Mieliśmy też pecha, że wszystkie wyciągi były nieczynne przez półtora dnia z powodu wiatru, co było irytujące, bo już za nie zapłaciliśmy.