Podczas dzisiejszej konferencji prasowej w ośrodku Skolnity w Wiśle przedstawiciele tamtejszej branży narciarksiej i turystycznej zapowiedzieli otwarcie ośrodków narciarskich z dniem 1 lutego, niezależnie od decyzji rządu w sprawie obostrzeń epidemicznych.

Od początku lutego w Wiśle ruszyć mają nie tylko stoki, ale także restauracje, pensjonaty i agroturystyka. W tym tygodniu duże hotele mają zdecydować, czy dołączą do akcji. - Latem pracowaliśmy w reżimie sanitarnym, jesteśmy gotowi pracować, tak by nie narażać gości, pracowników i naszych rodzin - zapowiedziała prezes Wiślańskiej Organizacji Turystycznej Karolina Wantulok.

Tymczasem lista otwartych stacji, które prowadzą na stokach "naukę jazdy na nartach" jest coraz dłuższa. 

Otwarte ośrodki w Polsce

Oświadczenie Polskich Stacji Narciarskich i Turystycznych 

Wczoraj Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne opublikowały kolejne oświadczenie w kwestii obecnej sytuacji branży Ośrodków Narciarskich oraz tarczy PFR 2.0. Oto jego treść:

Antytarcza dla ośrodków narciarskich – żeby przetrwać, muszą ruszyć

  • Z rządowej pomocy w ramach Tarczy 2.0 skorzystają tylko nieliczne ośrodki. 
  • Tarcza 2.0 nie uwzględnia strat poniesionych w kluczowym okresie po 28 grudnia 2020 roku dla firm zatrudniających do 9 osób.
  • Apele i kierowane do rządzących pisma pozostają na razie bez konkretnych odpowiedzi. 
  • Branża narciarska staje wobec dramatycznego wyboru: bankrutować lub wznawiać działalność wbrew rządowym zaleceniom. 
  • Do uratowania sezonu potrzeba już nie tylko otwarcia wyciągów ale również bazy hotelowej - większość narciarzy wybiera pobyty z noclegami. 
  • Rosnąca desperacja przedstawicieli branży, spotęgowana dodatkowo fiaskiem Tarczy PFR, zmusza do otwarcia ośrodków w ścisłym reżimie sanitarnym, najpóźniej 1 lutego 2021 roku niezależnie od obowiązujących w danej chwili zakazów.


Sytuacja branży narciarskiej staje się coraz bardziej dramatyczna. Z każdym kolejnym dniem lockdownu kończy się jej przedstawicielom czas na uratowanie działalności i przynajmniej części miejsc pracy. Uruchomiona właśnie rządowa pomoc w ramach Tarczy 2.0 nie obejmie bardzo dużej liczby przedsiębiorstw, a jedynym ratunkiem będzie już tylko wznowienie działalności. Podkreślić należy, że po 1 lutego zostanie co najwyżej 45 dni narciarskiego sezonu, i to zakładając pozytywny scenariusz dopisującej aury. 

Lockdown dobiegnie niebawem końca, większość obostrzeń zostanie zapewne zniesiona wiosną, kiedy to wraz z poprawiającą się pogodą, koronawirus będzie miał coraz trudniejsze warunki do rozprzestrzeniania się. Oznaczać to będzie, że niemal wszystkie dziś zamknięte branże dostaną szansę powolnego odrabiania strat i przywracania działalności do życia. Niestety branża narciarska - ośrodki narciarskie, wypożyczalnie i szkoły narciarskie i snowboardowe - takiej szansy już nie dostanie. Powód jest rzecz jasna prozaiczny - skończy się zima. 

Ośrodki stracą więc szansę nie tylko odrobienia gigantycznych strat poniesionych w wyniku rządowych obostrzeń, ale także nie będą w stanie zarabiać na utrzymanie firmy od wiosny do następnej zimy. 

Przypomnijmy, że zgodnie z przedstawionym przez Prezesa Rady Ministrów w listopadzie 2020 roku planem, aktualna liczba nowych zakażeń (mniej niż 9400 dziennie - średnia z ostatnich 7 dni) umożliwiałaby funkcjonowanie na zasadach określonych dla strefy żółtej, czyli możliwość otwarcia stoków narciarskich, bazy hotelowej oraz gastronomicznej (od godziny 6:00 do 21:00).

Antytarcza PFR 2.0

Specyfiką branży narciarskiej jest to, że podczas trzech, maksymalnie czterech miesięcy (zależnie od regionu) ośrodek narciarski poza utrzymaniem się w okresie zimy, musi zabezpieczyć środki finansowe niezbędne do funkcjonowania przez kolejnych dziewięć miesięcy bezruchu. W tym czasie ponoszą przecież koszty stałe. 

Największym obciążeniem finansowym poza sezonem narciarskim są koszty kredytów i leasingów. Niestety w odniesieniu do warunków zawartych w Tarczy PFR 2.0 jednym z nich jest zakaz przedpłacania wszelkich zobowiązań. Z czego więc stacje mają pokryć dziewięć rat leasingowych w kolejnych miesiącach po sezonie zimowym, skoro nie mogą generować przychodów w trakcie jego trwania? 

Pomoc tylko dla nielicznych 

Brak możliwości przedpłat rat leasingowych czy kredytowych to tylko jedno z wielu ograniczeń rządowej pomocy, którą realnie otrzymać będą mogli tylko wybrani właściciele wyciągów.

Już na etapie kalkulatora dostępnego w bankowości elektronicznej służącego do wyliczania tego, czy dany przedsiębiorca kwalifikuje się do programu (mikrofirmy zatrudniające co najmniej 1 i nie więcej niż 9 pracowników), większość z nich będzie musiała odejść z kwitkiem. Wynika to z faktu konieczności wpisania straty w latach 2020 oraz 2019 (pkt 2), przy czym nie ma możliwości wpisania prognozy strat od stycznia do marca 2021.

Ale odniesienie jedynie do samego IV kwartału również wyklucza przyznanie pomocy - niemal wszyscy przedsiębiorcy rozpoczęli pracę z początkiem grudnia na podstawie wypracowanego protokołu sanitarnego z przedstawicielami branży i GIS, starając się korzystać z zimowej aury w maksymalnym stopniu. 

Nikt niestety nie skupia uwagi na kluczowym okresie po 28 grudnia 2020 do końca stycznia - czyli czasie największego natężenia w ośrodkach narciarskich, włączając to  zimowe ferie, które mamy już przecież w tym sezonie za sobą. Straty jakie branża zanotowała z powodu lockdawnu w swoim najwyższym szczycie to dla większych  ośrodków około 70% całości zysków a dla małych stacji niejednokrotnie ponad 50% wartości przychodów z całego sezonu!

Kryterium zatrudnienia

Kolejnym czynnikiem ograniczającym możliwość skorzystania z tarczy przede wszystkim przez sektror MŚP, jest kwestia zatrudnienia. Składający wniosek o  subwencję przedsiębiorcy muszą wykazać jego stan na dwie do wyboru daty: 

  • 31 grudnia 2019 roku 
  • 31 lipca 2020 roku

Bardzo wielu przedsiębiorców na dzień 31 grudnia 2019 roku miało zminimalizowany stan zatrudnienia ze względu na niesprzyjające warunki atmosferyczne (zima w minionym sezonie narciarskim nie była tak śnieżna i mroźna jak tegoroczna). 

Druga data - 31 lipca 2020 roku - jest dla branży kompletnie nieistotna - w środku wakacji czynne są wyłącznie duże koleje kanapowe i linowe pełniące funkcję atrakcji turystycznej bądź komunikacji z nimi. Ponadto w przypadku mikrofirm takich jak małe wyciągi narciarskie zatrudniające na 31 grudnia 2019 do 9 osób – utrzymanie średniorocznego zatrudnienia jako warunku do całkowitego umorzenia subwencji jest na takim poziomie po prostu niemożliwe do spełnienia. 

Ośrodki narciarskie w Polsce - zrzeszone w PSNiT (Polskich Stacjach Narciarskich i Turystycznych) oraz te niezrzeszona ale pozostające z nami w stałym kontakcie - od wielu tygodni prowadzą wnikliwe analizy, których wnioski i wyniki stają się podstawą pism, apeli i próśb kierowanych do organów administracji rządowej, włącznie z szefami kluczowych resortów. Niestety do tej pory pozostają one bez odpowiedzi. 

Na przestrzeni ostatnich godzin pojawiła się szansa na spotkanie z przedstawicielami Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii a o losach pisma do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów mamy coś wiedzieć pod koniec tego tygodnia, wciąż nie ma jednak jednoznacznych ustaleń oraz konkretnego terminu spotkania. 

Każdy dzień zwłoki i zamknięcia to uciekająca szansa na uratowanie przynajmniej części prowadzonych działalności oraz ostatnich miejsc pracy. Analiza zasad Tarczy PFR i warunków przyznawania pomocy prowadzi niestety do wniosku, że nie rozwiąże ona większości problemów całej branży. Dla porównania - te, nieliczne przedsiębiorstwa, które się do niej kwalifikują, byłyby w stanie odrobić równowartość otrzymanej pomocy w zaledwie kilka dni normalnego funkcjonowania.

Jeśli zatem branża nie wznowi działalności 1 lutego, fali bankructw, zwolnień i ludzkich dramatów nie powstrzyma już żadna rządowa pomoc ani najbardziej śnieżna i mroźna od dziesięcioleci zima.